„Nie takie całkiem dorosłe” Adrianna Michalewska, Izabela Szulc

recenzjaW okresie dzieciństwa zdarza się maluchom marzyć o dorosłości. Kiedy ją osiągamy, dostrzegamy również jej wady, których wcześniej nie widzieliśmy lub nie chcieliśmy dopuścić do świadomości. Często musi upłynąć wtedy kilka chwil, zanim zmienimy swoje wyobrażenia na temat dojrzałości. Może być również tak, iż postaramy się wprowadzić tę kolorową rzeczywistość z naszych dziecięcych marzeń w szarą dorosłą codzienność.

Podobnie postąpiły bohaterki drugiego tomu o łódzkich dziewczętach, którym przyszło żyć w trudnych czasach. Teraz, kiedy dzieciństwo odeszło w siną dal, są zmuszone podejmować pierwsze samodzielne decyzje i ponosić konsekwencje własnych wyborów oraz czynów. Co za tym idzie, poznają też słodki smak zwycięstw i gorzki porażek. Paulina marzy o miłości, Izabela nie chce zostać perfekcjonistką, Amelia śni o tym, czego nie może mieć, a Monika postanawia wziąć sprawy we własne ręce... Cztery przyjaciółki chcą nade wszystko wierzyć, że dorosłość nie musi być nudna i właśnie w tym celu są w stanie zrobić wiele, by pokolorować codzienność. Czy z biegiem dni, natłoku spraw, obowiązków pozostaną wierne swoim pragnieniom? Na jak długi czas wystarczy im zapału, żeby czarować życie?

Jak poradzą sobie dziewczyny w dorosłości? A może nigdy jej w pełni nie osiągną, na zawsze pozostając nie takimi całkiem dorosłymi?

Na oczach czytelniczek bohaterki z nastolatek przeobrażają się w kobiety. Stawiają pierwsze kroki i uczą się funkcjonować w innej rzeczywistości. To powieść o wszystkich, którzy w pewnym momencie musieli wziąć los w swoje ręce i ruszyć samodzielnie ku przyszłości. Już bez ochrony w postaci rodziców.

 

Agnieszka Miśkowiec

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Reklama

Reklama